Wroclove

Ach ten Wrocław…. Z tym miastem mam pewien problem. Im bardziej wszyscy znajomi się nim zachwycają, tym ja coraz mniej. Jak na ironię, w poprzednim roku nawet szkolenia z pracy odbywały się właśnie we Wrocławiu! Łukasz przekonał mnie jednak do wyjazdu pod pretekstem zobaczenia jarmarku świątecznego. I jeśli mamy odwiedzić wszystkie miasta wojewódzkie to prędzej czy później będziemy musieli pojechać do Wrocławia.
Muszę jednak przyznać, że na weekend Wrocław jest w sam raz. Ma dużo miejsc, gdzie można dobrze zjeść – a to lubię. Znajdziecie tu też różnego rodzaju atrakcje – od tradycyjnego Muzeum po centrum nauki o wodzie – Hydropolis. Ale po kolei.

IMG_1332
Pendolino na trasie Wrocław – Warszawa jedzie 3,5 godziny. Jest to akceptowana ilość czasu, jaki można spędzić w naprawdę wygodnym pociągu jadąc przez pół Polski. Jeśli jednak bardzo wam się spieszy to polecam samolot i jeśli znajdziecie promocje na bilety lotnicze to możecie zapłacić nawet 19 zł.
Dworzec kolejowy jest bardzo ładnie odnowiony i naprawdę robi wrażenie. A to ważne, ponieważ dworzec to pierwsze co turyści najczęściej widzą w nowym mieście. (Wrocławiu Kochany, biletomat pod dworcem jest zepsuty od wakacji! :D). Mieszkanie, jak zwykle, wynajęliśmy za pomocą aplikacji, w której prywatne osoby udostępniają swoje lokum odwiedzającym miasto. Było ono bardzo blisko naszej pierwszej atrakcji, a mianowicie Hydropolis. To centrum nauki o wodzie, które najbardziej przypominało mi Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Z tą różnicą, że Hydropolis jest w całości poświęcone tematyce związanej z wodą. Bilety warto zarezerwować wcześniej przez internet. Centrum cieszy się naprawdę dużą popularnością. Co wcale mnie nie dziwi. Bardzo nam się podobało, szczególnie sala z potwornymi stworzeniami z głębin oraz strefa relaksu. Cała ściana wyłożona była zielonym mchem, a na środku stały plastikowe fotele dopasowane do kształtu ciała. Naprawdę wygodne!

IMG_2299
Po Hydropolis przyszedł czas na obiad. Wybraliśmy restaurację Motyla Noga w pobliżu Rynku. Zamówiliśmy nóżkę z kurczaka, a do tego grzane wino. Porcje, które dostaliśmy były naprawdę duże! Od osób przy stoliku obok usłyszeliśmy, że serwują tu także przepyszny tatar i wątróbkę. Po sytym obiedzie udaliśmy się na Główny Rynek gdzie zaczynał się właśnie jarmark świąteczny. Było mnóstwo ludzi i mnóstwo stoisk z jedzeniem i pamiątkami. Z każdej strony dobiegały do nas różne zapachy – od słodkich kołaczy, przez sery korycińskie do grzanego wina i golonki. Po dość długim spacerze skusiliśmy się na churrosy z nutellą. Kolejki do wszystkiego były oczywiście bardzo bardzo długie, ale było warto. Kupiliśmy także pamiątki, które wręczyliśmy później rodzinie jako świąteczne prezenty. Między innymi był to zestaw naturalnych miodów na mojego dziadka oraz piękne, ręcznie malowane filiżanki dla babć.

IMG_2311
Drugiego dnia śniadanie zjedliśmy bez wychodzenia z mieszkania. To było dosyć późne śniadanie.  W planach mieliśmy przejażdżkę kolejką linową oraz Sky Tower, jednak pogoda tego dnia była dosyć deszczowa, więc chcieliśmy przeczekać największy deszcz. Na szczęście nie padło zbyt długo i mogliśmy wybrać się do centrum.
Jeśli zapytacie mnie co najbardziej podobało mi się we Wrocławiu, to poza jedzeniem będzie to chyba Panorama Racławicka. To ogromne dzieło sztuki robi naprawdę niesamowite wrażenie. Koniecznie zarezerwujcie sobie wcześniej bilety! Zainteresowanie także jest ogromne. Gdy tylko weszliśmy na platformę, z której obserwuje się Panoramę – po prostu zaniemówiliśmy. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego jak duży jest obraz. Iluzja stworzona dzięki rekwizytom sprawia, że nie byliśmy w stanie pokazać jasnej granicy pomiędzy elementami obrazu a rzeczywistością.

IMG_2315
Niedaleko budynku, wewnątrz którego znajduje się Panorama Racławicka, znajdziecie przepiękny budynek Muzeum Narodowego. Zimą może nie robił on aż takiego wrażenia, ale latem był pięknie obrośnięty bluszczem. Wejście do Muzeum, na wystawy stałe, było tego dnia darmowe. Zobaczycie tu zarówno obrazy, jak i eksponaty związane z przeszłością naszego kraju, a szczególnie z terenami Dolnego Śląska.
Pogoda na szczęście trochę się polepszyła i mogliśmy udać się bulwarami nad rzeką w kierunku Rynku. Obiad zjedliśmy w burgerowni Soczewka. Burgery tutaj polecał nam znajomy i rzeczywiście nie bezpodstawnie. Zamówiliśmy Burgera Pastrami (26 zł), którego jednym ze składników była czerwona kapusta. Burger był duży i bardzo soczysty! Lokal jest ciekawie urządzony. Usiedliśmy na antresoli skąd mogliśmy obserwować pracowników i resztę lokalu.

IMG_1278 (1)
Na koniec naszej weekendowej wycieczki udaliśmy się jeszcze na Most Tumski. Nie, nie zawieszaliśmy kłódki 😀 ale miło było popatrzeć na te wszystkie dowody miłości i oddania. Każda zawieszona kłódka, jak i każdy przecięty drut ma przecież jakąś historię. Okolice mostu Tumskiego to głównie zabytkowe kamienice, które we Wrocławiu podziwiać możecie na każdym kroku. Tak samo jak małe figurki krasnali. Podobno jest ich około 400! Znajdziecie je dosłownie wszędzie, zazwyczaj nawiązują do miejsca w jakim się znajdują. I tak na przykład przy dawnym areszcie siedzi mały krasnal z kulą u nogi!

IMG_1291
Wrocław ma swoje zalety i uroki. Wyjazd na dwa dni na pewno pozwoli wam poznać i odkryć najważniejsze miejsca na turystycznej mapie. Ja tradycyjnie udostępniam wam naszą mapę, na której znajdziecie miejsca opisane w poście, jak i te na które zabrakło nam czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *