Toruń – gotyk na dotyk

Na wyjazd do Torunia zdecydowaliśmy się jakieś 5 dni przed weekendem. Do czwartku nie wiadomo było czy na pewno pojedziemy. Wszystkie bilety były już zarezerwowane, z rezerwacją noclegu czekaliśmy, aż do wyznaczenia terminu obrony Łukasza. Do Torunia jechał już jako Pan Magister (gratulacje !). W związku z tym rezerwacja noclegu poprzez aplikacje do wynajmowania mieszkań na weekend odpadała. Mieliśmy za mało czasu by czekać na potwierdzenie rezerwacji od hosta. Dziwił nas także fakt, że większość hoteli nie miała już wolnych pokoi. Zastanawialiśmy się czy w Toruniu zawsze jest taki tłum turystów.

IMG_0456

Bagietki przed pomnikiem Kopernika

Na szczęście udało nam się znaleźć nocleg w miejscu, które w okresie letnim robi za camping. Nasz dwuosobowy pokój był standardowy, nic specjalnego. Jeżdżąc po Polsce nie szukamy jednak czterogwiazdkowych hoteli. Zazwyczaj w miejscu noclegu spędzamy jedynie noc i rzadko kiedy tam przesiadujemy. Nasz hotel znajdował się 3 minuty od dworca głównego. Jednym z dwóch minusów Torunia są chyba okolice tego dworca. To coś co, turyści widzą jako pierwsze. Na szczęście centrum miasta wynagrodziło wszystkie widoki poza murami starówki. Z hotelu do zabytkowego centrum szliśmy także kilka minut, a do pokonania mieliśmy jedynie most Piłsudskiego, z którego mogliśmy podziwiać panoramę Torunia zarówno w nocy jak i w dzień. W nocy wszystkie budynki są piękne podświetlone!

IMG_0464

Kościół pw. św. Jakuba

Jeszcze przed wyjazdem zarezerwowaliśmy bilety do Żywego Muzeum Piernika oraz do Planetarium. Bilety bardzo szybko się rozchodzą, więc zadbajcie o ich wcześniejszy zakup. Do wizyty w Żywym Muzeum Piernika została nam jeszcze chwila dlatego udaliśmy się na spacer po Rynku. Głodni, zdecydowaliśmy się na frytki belgijskiej, ale nie były one najlepsze. Tu na szczęście kończą się minusy i przechodzimy do relacji z Torunia, który nas zachwycił.

IMG_0418

Żywe Muzeum Piernika

Żywe Muzeum Piernika jest bardzo podobne do Muzeum Rogala Świętomarcińskiego w Poznaniu. Z tą różnicą, że tutaj każdy uczestnik sam wypieka regionalny specjał. Historia miasta oraz historia wypiekania piernika opowiadana jest lokalną gwarą. Oprócz pieczenia pierników, dowiecie się także jak je zdobić oraz jak zmieniał się sposób ich produkcji na przestrzeni lat. Wszystko co tu zrobiliśmy, dostaliśmy do domu jako pamiątki. Mogliśmy także kupić pierniki dla rodziny i znajomych.

6A8C7905-2536-4D98-A899-78ADA6BE73E5

Bagietka w Żywym Muzeum Piernika

Po Muzeum lekko zgłodnieliśmy, ale jeszcze nie tak, by zdecydować się na pełny obiad. Do tego gonił nas czas, za chwilę miał się zacząć nasz pokaz w Planetarium. Udaliśmy się więc do Restauracji mieszczącej się w okolicy pomnika Kopernika – Kuranty. Wnętrze lokalu jest utrzymane w eleganckim starym wystroju. Panuje półmrok, a ściany zdobią lustra w pięknych ramach i obrazy. Zamówiliśmy zupy krem – brokułową oraz pietruszkowo-gruszkową z chipsem pietruszkowym. Jako osoba gotująca dosyć często wiem, że doprawienie zupy do smaku to sztuka. Zupy w Kurantach były bardzo dobrze doprawione. Odpowiednio pikantne, rozgrzewające, ale z nutą słodyczy.

IMG_0443

Zupy Krem w restauracji Kuranty

Toruń to miasto Kopernika i pierników. Nie wyobrażam sobie wobec tego nie odwiedzić toruńskiego planetarium. Kopuła, na której wyświetlany jest obraz nie jest tak nowoczesna jak planetarium w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie czy to w EC1 w Łodzi, ale i tak warto tu przyjść.

IMG_0502

Planetarium mieści się niedaleko Głównego Rynku, wróciliśmy więc popodziwiać zabytkowe kamienice i kościoły. Toruń jest pełen kościołów z różnych epok. Zarówno gotyku, jak i renesansu czy baroku. Taki miszmasz epokowy spotkać można na każdej uliczce. W okolicy Krzywej Wieży znajdziecie postawione tuż obok siebie dwa spichrze – gotycki z XIV wieku oraz późnorenesansowy z XVII wieku. W Toruniu zachwyciło nas piękno tych wszystkich małych uliczek. Chodziliśmy więc bez konkretnego celu skręcając od czasu do czasu w kolejną uliczkę, która przykuła nasz wzrok. Tak oto trafiliśmy na plac Św. Katarzyny skąd jest bardzo blisko do Restauracji Loft.

IMG_0466

Ser na ciepło z gruszkami

To restauracja, która swoim wyglądem przypominała nam niektóre z lokali w Łodzi. Tu także proponuje wam wcześniejszą rezerwację. W sobotnie wieczory panuje tu naprawdę spory ruch! Jako przystawkę zamówiliśmy grillowany ser kozi z karmelizowanymi gruszkami. Uwielbiamy połączenie gruszek z serami, dlatego też to danie przypadło nam do gustu. Jako główne danie zamówiłam makaron z krewetkami, a Łukasz polędwiczki. Taka kolacja była naprawdę sycąca!

IMG_0467

Makaron z krewetkami

Następnego dnia udaliśmy się na śniadanie do lokalu Bułka, nieopodal Rynku Głównego. Gdy odwiedzamy polskie miasta, lubimy zjeść śniadanie na zewnątrz lokalu. W Toruniu byliśmy jednak w lutym więc pogoda nam na to nie pozwalała. Lokal Bułka jest jednak idealny na niedzielne śniadania. W lokalu macie możliwość siedzenia przy jednym dużym stole lub przy barowym blacie przy samym oknie. Zdecydowaliśmy się na miejsce pod oknem z widokiem na piękne uliczki i kamienice. Porcje są tutaj dosyć duże, ale jest to odpowiednia wielkość jeśli przed wami cały dzień zwiedzania. Sadzone jajko miało żółtko takie, jak najbardziej lubię, a więc rozlewające się po przekrojeniu. Do tego świeże pieczywo, fasolka i grillowane frankfurterki. Łukasz określił je mianem ‘jednych z lepszych w życiu’.

IMG_0475

Przepyszne śniadanie z widokiem na Toruń

Po śniadaniu udaliśmy się do kamienicy, w której urodził się Mikołaj Kopernik. Macie tam możliwość kupienia biletów nie tylko do domu Kopernika, ale także do Ratusza Staromiejskiego i wieży widokowej, które znajdują się w samym centrum rynku. Kamienica zaskoczyła mnie swoim wnętrzem. Z zewnątrz nie wyglądała na tak dużą. Przygotujcie się także na sporą ilość schodów. Pokoje w kamienicy rozmieszczone są, aż na pięciu kondygnacjach.

IMG_0490

Widok na Toruń z wieży Ratusza

Gdyby było wam mało to polecamy udać się na wieżę ratuszową. Można z niej podziwiać całą zabytkową część Torunia z góry. Widoki są naprawdę wspaniałe, o ile zachwycacie się kolorowymi kamieniczkami i wysokimi wieżami licznych kościołów. W tym samym budynku co wieża, znajduje się także wspomniane już Muzeum Okręgowe. Muzeum jest pełne gotyckich rzeźb i eksponatów. Na wyższych piętrach znajdują się obrazy, już nie tylko z przeszłych epok, ale także współczesne. W każdym z odwiedzanych przez nas miast staramy się wejść do Głównego Muzeum. Nie tylko ze względu na znajdujące się tam eksponaty, nie zawsze są one szalenie interesujące. Plusem takich obiektów, jest ich lokalizacja. Najczęściej są w zabytkowych pięknych budynkach – tak samo było również tym razem. Z każdej sali muzealnej oglądaliśmy Rynek Główny.

IMG_0487

Wejście do Muzeum w Ratuszu

Pomimo ogromnej ilości schodów, jakie pokonaliśmy tego dnia, nie mieliśmy ochoty na konkretny obiad. Udaliśmy się jedynie na deser do pięknego lokalu Szeroka No 9. Czytałam już wcześniej, że w lokalu tym możecie zjeść jedne z lepszych deserów w mieście. To prawda. Do tego sam lokal także wzbudza zachwyt. Jest urządzony prosto, ale z klasą. W odcieniach ciepłej szarości, z wazonami pełnymi kwiatów. Siedzieliśmy na ogromnych fotelach, przy małym stoliku przy kominku. Łukasz zamówił ciasto czekoladowe, które wyglądało zwyczajnie. Było jednak idealnie wilgotne i bardzo czekoladowe! Ja zamówiłam Crème brûlée. Niby zwykły, klasyczny deser, ale jak on był podany! Nie klasycznie, w kokilce, ale rozlany w głębokim talerzu. Z odpowiednio przypalonym wierzchem. Podany z gałką lodów malinowych, konfiturą oraz gałką czegoś, co konsystencją przypominało masło, a w smaku było jak najlepszy na świecie czekoladowy budyń. Niebo!

IMG_0503

Creme Brulee w Szerokiej No.9

Wracając do hotelu po nasze bagaże, wstąpiliśmy jeszcze do, jednego z licznych w Toruniu, sklepu z piernikami. Od samych drzwi uderzył nas zapach pierników. W ogóle przez całą tą wycieczkę czułam się, jakby jutro miały być święta. Wybór pierników nie był jednak prosty. Można tu było kupić pierniczki w najróżniejszych smakach, polewach i kształtach.

IMG_0480

Sklep z pierniczkami

Spacerując po Toruniu niejednokrotnie przechodziliśmy obok lokalu z pączkami. Nie były to jednak byle jakie pączki. Można tu kupić słodkości o smaku Oreo, Sernika wiśniowego czy np. Rafaello. Pączki robione są na miejscu, o czym można się bardzo łatwo przekonać. Cały lokal ma przeszkloną witrynę. Pączki kupuje się w specjalnym okienku, a z chodnika można podziwiać pracujących cukierników. Kilka dni po naszej wycieczce był tłusty Czwartek, dlatego też nie mogliśmy przejść obok obojętnie i kupiliśmy pączki na drogę.

003EC48A-8EF1-4EA4-BFE8-0E047793885B

Lokal z pączkami

Toruń naprawdę miło nas zaskoczył. Jest idealny na weekendową wycieczkę. Ma dużo miejsc z dobrym jedzeniem i jeszcze więcej pięknych kamienic i budynków. Zabytkowa część Torunia zrobiła na nas tak duże wrażenie, że Toruń trafił do ścisłej czołówki miast, które na pewno jeszcze odwiedzimy. Widzieliśmy plakaty reklamujące festiwal światła w sierpniu, więc kto wie… Może znów się tu pojawimy!

IMG_0483

Jeden z eksponatów Muzeum w Ratuszu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *