Poznań miasto doznań

Poznań jest miastem, które zapoczątkowało wszystko. Nasze wyjazdy, nasze planowanie. W moim osobistym rankingu miast, w których chciałabym zamieszkać, zajmuje pierwsze miejsce. Zachwycił mnie kuchnią, uliczkami i parkami. Urzekł głównym rynkiem i Śródką.
Jako cel naszej podróży, Poznań nie został wybrany przypadkowo. Pojechaliśmy tam w połowie sierpnia na koncert z cyklu Spragnieni Lata. Był to koncert piosenek Beatlesów z płyty White Album w wykonaniu znanych polskich wokalistów. Impreza organizowana była przez Cydr Lubelski, dzięki któremu mieliśmy przez cały koncert darmowy cydr i wina w naszej strefie VIP. Ale po kolei.
Do Poznania możecie dostać się autobusem lub pociągiem. Dworzec Główny to przystanek dla obu tych środków lokomocji. Z Warszawy, pociągiem, jedzie się najszybciej 2,5 godziny. Na pewno na tej trasie kursuje też Polski Bus. Sam dworzec jest dosyć nowy, oddany do użytku w 2012 roku, połączony z Galerią Handlową Poznań City Center.
Nocowaliśmy w dość nietypowym miejscu. Nasze mieszkanie znajdowało się w okolicach parku Wilsona. Ogromna, pięknie odrestaurowana kamienica skrywała w swoich piwnicach sieć korytarzy z małymi mieszkaniami. Okna w mieszkaniu były na poziomie ulicy, ściany pokrywała czerwona cegła. Sufit na klatce wykonany był ze szkła, które stanowiło podłogę w podwórku kamienicy. Rezerwacji dokonaliśmy przez jedną z aplikacji umożliwiających wynajmowanie takich kawalerek na kilka dni.

IMG_1629
Po mieście poruszaliśmy się pieszo. Był gorący sierpień, a spacery pozwalały nam jeszcze bardziej napawać się widokiem pięknie odrestaurowanych kamienic. Zaczęliśmy od parku Wilsona, który niegdyś pełnił rolę ogrodu botanicznego. W parku mieści się obecnie największa palmiarnia w Polsce.
Po spacerze przyszedł czas na coś smacznego. Będąc w Poznaniu koniecznie spróbujcie dań regionalnych robionych z ziemniaków. Po Poznańsku – z pyr. Stąd też nazwa lokalu. Pyra Bar mieści się przy ulicy Strzeleckiej 13. Menu zawiera chyba wszystkie wariacje na temat ziemniaka. Oboje zamówiliśmy babkę z sosem (ok. 15 zł). Porcje były bardzo duże, a danie sycące i dobrze doprawione. Wystrój lokalu nawiązuje do PRLu. Kompot do obiadu podawany jest w ceramicznych białych kubeczkach z obwódką. Dania z ziemniaków to obowiązkowy punkt wycieczki po Poznaniu!

IMG_1632
Poznań jest pełen pięknych parków. Cytadela jest większa od Warszawskich Łazienek Królewskich. Znajdziecie tam wiele atrakcji, np. Rosarium. Jest to staw, wokół którego, na skarpach, rosną róże i krzewy. Na terenie parku znajduje się także Muzeum Uzbrojenia z częścią wystawową na zewnątrz budynku. Zobaczycie tam m.in. czołgi oraz inne sprzęty wojskowe. Zmęczeni spacerem? Odwiedźcie Tarasy Cytadeli. Gdy byliśmy tam w sierpniu, na zewnątrz lokalu porozstawiano leżaki. Chłodna lemoniada pita w cieniu drzew na leżakach to coś, czego potrzebowaliśmy po długim spacerze w sierpniowy dzień.
Po wieczornym koncercie Spragnieni Lata udaliśmy się na główny rynek. Spacerowaliśmy do późna ciesząc się, że chociaż wieczorem jest odrobinę chłodniej. Jedynym minusem był fakt, że większość restauracji była zamykana około 22 lub serwowano w nich tylko drinki. Nie udało nam się wejść na kolację do żadnego lokalu wokół rynku. Na szczęście uratował nas McDonald. 😀
Na Alejach Marcinkowskiego znajdziecie piękny skwer z ciekawą rzeźbą Golema. Początkowo stała ona między drzewami, teraz ustawiona jest na środku alejki, co przy wieczornym oświetleniu robi naprawdę spore wrażenie. Przed wojną Aleje Marcinkowskiego należały do jednej z piękniejszych części śródmieścia. Niestety w trakcie wojny ulica uległa zniszczeniu i dopiero na przełomie XX i XXI wieku zaczęto przywracać jej świetność. Równo przystrzyżone drzewa i ta metalowa, osobliwa rzeźba są naprawdę warte spaceru.

IMG_1649
Drugi dzień rozpoczęliśmy od śniadania na głównym rynku. W restauracji Pod Pręgierzem kupicie naprawdę dobrą jajecznicę na maśle. Słoneczny poranek, pyszna jajecznica i widok na piękne poznańskie kamienice. Czego chcieć więcej?
O 12 wszystkie oczy zwrócone były na renesansowy ratusz, gdzie dwa koziołki trykały się dwanaście razy, a w tle trębacz grał poznański hejnał. Co ciekawe – niegdyś rolę hejnalisty pełnił Pan Leon Ignaszak. Poznański hejnał grał nieprzerwanie przez 18 lat. W tym czasie tylko raz wziął urlop i tylko raz znaleziono dla niego zastępcę. Gdy chorował, z wieży ratusza nie rozbrzmiewał hejnał. Swoją pracę zakończył gdy zdrowie odmówiło mu posłuszeństwa. Znalezienie zastępcy Pana Leona było tak trudnym zadaniem, że długo po jego rezygnacji hejnał odtwarzano z taśmy. Hejnał grany na żywo wrócił dopiero w 1991 roku. Grany był jedynie w weekendy i święta w okresie wiosenno-letnim. Dopiero od niedawna hejnał grany jest codziennie w południe.

IMG_1634
Popołudnie spędziliśmy w Żywym Muzeum Rogala Świętomarcińskiego. Tutaj radzę wam zarezerwować sobie miejsca. Dzień wcześniej możecie podejść do muzeum i zapisać się konkretną godzinę na następny dzień. Zainteresowanie Muzeum jest bardzo duże. A to za sprawą całej oprawy słowno-wizualnej jaka towarzyszyć wam będzie podczas nauki wypiekania rogali. Pracownicy muzeum, ubrani w stosowne stroje cukierników, posługują się gwarą poznańską. Was także ubiorą w takie stroje, a jeśli tylko wyrazicie taką chęć – będziecie mieli możliwość zagniatania, wałkowania, zawijania i pieczenia rogali. Na koniec przygotowana jest oczywiście degustacja wypieczonych rogali połączona z wręczeniem certyfikatu ukończenia kursu. Podczas wizyty w Żywym Muzeum poznacie też historię tych przepysznych słodkości. Ciekawostką jest fakt, że nazwa Rogale Świętomarcińskie zarezerwowana jest tylko dla wypieków, które uzyskały certyfikat jakości. Piekarnie starają się o niego każdego roku – 11 listopada.

IMG_1638Idąc w kierunku wyspy Ostrów Tumski zajrzeliśmy jeszcze do Mariny. Jest to mały lokal z lodami molekularnymi. Lody dostępne są także w wersji wegańskiej, z mlekiem sojowym. Wyróżnia je przede wszystkim konsystencja. Lody molekularne są inne niż wszystkie lody jakie jedliście w swoim życiu. Sam proces robienia lodów molekularnych jest także bardzo efektowny. W lokalu unosi się biały dym, składniki mrożone są i mieszane z ciekłym azotem na naszych oczach. Zamówiliśmy lody z kawałkami świeżych fig. Przygotowanie ich trwało dosłownie kilka minut. Porcje są naprawdę duże i niedrogie. Za ok. 55 g zapłacicie 3 zł.

IMG_1640
Wróćmy jednak do Ostrowa Tumskiego. Jest to w tym momencie jedyna pozostała (z niegdyś licznych w Poznaniu) wysp na Warcie. Znajdziecie na niej Bazylikę Archikatedralną, jedną z najstarszych w Polsce. Według tradycji jest to także miejsce pochówku Mieszka I i Bolesława Chrobrego, jednak jest to kwestią sporną. Z wyspy dostaniecie się na teren Śródki. Jest to część Poznania, która w okresie międzywojennym zamieszkiwana była głównie przez rzemieślników i robotników. Na ulicy Ostrówek znajdziecie małe kawiarenki ze stolikami na chodniku i kamienice z muralami. Przed wyjazdem znajomi polecali nam domowy sernik w kawiarni La Ruina. Nic dziwnego, sam George Clooney podczas wizyty w Poznaniu wpada tam na ciasto. Do tego zimna lemoniada lub filiżanka kawy i mamy małą chwilę przyjemności pośrodku pięknego miasta. Na jednej z kamienic za rogiem znajduje się trójwymiarowy mural Opowieść Śródecka z trębaczem na dachu i kotem w tle. Poniżej wklejam wam zdjęcie, jednak na żywo mural robi o wiele większe wrażenie.

IMG_1658
Ze Śródki pojechaliśmy prosto na dworzec główny, skąd wróciliśmy do domu. Poznań zapoczątkował nasze weekendowe wyjazdy po polskich miastach. Stał się też jednym z naszych ulubionych miast na mapie. Na pewno jeszcze nie raz tam wrócimy, a kto wie – kiedyś może nawet na stałe.

LINK DO NASZEJ MAPY POZNANIA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *